W wielu firmach temat szkodowości floty nadal ocenia się zbyt prosto: ile było szkód w miesiącu, kwartale czy roku. Tyle że sama liczba zdarzeń niewiele mówi. Flota, która jeździ więcej, naturalnie będzie miała większą ekspozycję na ryzyko. Dlatego jedynym rzetelnym sposobem oceny bezpieczeństwa jest odniesienie szkód do rzeczywistego przebiegu pojazdów. Ecologic pokazuje to wprost jako KPI bezpieczeństwa: CoPM to liczba kolizji na 1 000 000 km, a IPM to liczba urazów na 1 000 000 km.
CoPM i IPM – co oznaczają?
CoPM to liczba kolizji na 1 000 000 km.
IPM to liczba urazów na 1 000 000 km.
To standardowe podejście, bo pozwala porównywać floty niezależnie od ich wielkości i intensywności użytkowania. Dwie organizacje mogą mieć podobną liczbę szkód, ale jeśli jedna przejeżdża dwa razy więcej kilometrów, to realny poziom ryzyka wygląda zupełnie inaczej. Dlatego patrzenie wyłącznie na wartości absolutne często prowadzi do błędnych wniosków.
Dlaczego sama liczba szkód nie ma sensu?
Bo samochody nie jeżdżą tyle samo. Jedna flota ma auta handlowców robiące po 3–4 tys. km miesięcznie, inna korzysta z aut mniej intensywnie. Jeśli nie uwzględnimy przebiegu, porównujemy liczby, które nie są porównywalne. W praktyce dopiero wskaźnik szkód na milion kilometrów pokazuje, czy organizacja rzeczywiście poprawia bezpieczeństwo, czy tylko obserwuje naturalny efekt większej liczby tras.
Problem zaczyna się przy zbieraniu danych
Żeby taki KPI miał sens, trzeba mieć dwa elementy jednocześnie: dobrze raportowane szkody i realne przebiegi pojazdów. Jeśli szkody są zgłaszane mailowo, telefonicznie albo w Excelu, a przebiegi są wpisywane ręcznie, to kończy się to niespójnymi danymi.
Dlatego potrzebny jest jeden zintegrowany ekosystem: aplikacja dla kierowcy i fleet managera do zgłaszania szkód, ustrukturyzowana klasyfikacja zdarzeń oraz telematyka, która dostarcza rzeczywiste przebiegi pojazdów. Dopiero połączenie procesów flotowych, raportowania KPI i danych telematycznych daje wiarygodny obraz sytuacji.
Co powinno znaleźć się w takim systemie?
W praktyce potrzebne są trzy rzeczy:
Po pierwsze, łatwe raportowanie szkód przez kierowcę i administratora.
Po drugie, kategoryzacja zdarzeń, np. incydent, kolizja, wypadek, szkoda parkingowa czy szkoda z winy własnej.
Po trzecie, telematyka, która dostarcza rzeczywiste dane o przejechanych kilometrach.
Dlaczego to ważne dla zarządu?
Bo wskaźnik szkód na 1 000 000 km nie jest tylko parametrem „dla floty”. To wskaźnik kosztu, ryzyka i bezpieczeństwa pracowników. Ma wpływ na koszty napraw, ubezpieczenia, przestoje pojazdów i kulturę bezpieczeństwa w organizacji.
Dwa przykłady, które pokazują różnicę
W praktyce nawet floty o podobnej liczbie pojazdów mogą mieć zupełnie inny poziom szkodowości po odniesieniu danych do przebiegu. To właśnie dlatego wskaźnik na 1 000 000 km ma realną wartość zarządczą — pozwala uczciwie porównywać organizacje, oddziały i zespoły, a także mierzyć efekty działań prewencyjnych w czasie.
Klient A
– ok. 550 pojazdów
– średni roczny przebieg ok. 31 000 km na pojazd
– wskaźnik szkód: 5,8 szkody na 1 mln km
Klient B
– ok. 610 pojazdów
– średni roczny przebieg ok. 26 100 km na pojazd
– wskaźnik szkód: 15,1 szkody na 1 mln km
Najważniejszy wniosek
Liczba szkód „na sztuki” jest za mało precyzyjna. Dopiero wskaźnik na 1 000 000 km pozwala rzetelnie porównywać floty, oceniać efekty działań prewencyjnych i podejmować lepsze decyzje biznesowe. Ale żeby ten parametr był wiarygodny, firma musi mieć jeden spójny ekosystem: raportowanie szkód, klasyfikację zdarzeń i telematykę z realnymi przebiegami.
Właśnie dlatego coraz więcej organizacji odchodzi od rozproszonych arkuszy, maili i ręcznego zbierania danych. W Ecologic pomagamy uporządkować cały ten proces w jednym ekosystemie — od raportowania i kategoryzacji szkód, przez archiwizację zdarzeń, po dane telematyczne i rzeczywiste przebiegi pojazdów. Dzięki temu nasi klienci mogą nie tylko liczyć wskaźnik szkód na 1 000 000 km, ale też realnie nim zarządzać i wykorzystywać go jako ważny parametr bezpieczeństwa oraz efektywności floty.